To jak poszukuje, drąży, wyjaśnia, pojmuje, wątpi i dalej szuka. Non stop.
Jest myśl - pomysł, rozwiązanie - i:
- powinno "trzymać się kupy" - wszystkie znaki na Ziemi pokazują, że to coś ma sens 2+2=4
- zgadza się z istotą bycia homo-sapiens, homo-needs, homo-emotions, ma trafiać w nasze ludzkie potrzeby, te pierwotne i te pozwalające czuć się wyjątkowym wśród milionów gatunków zamieszkujących planetę. Znam uczucia dojdę do potrzeb.
- ostatni warunek - czuję, czuję to tam trochę głębiej. To ta część mojej drogi do prawdy której mechanizm jest mi najmniej rozpoznany, czuję lub nie, i tutaj 2+2 może nie równać się 4 lub to 4 może się wydawać jakieś niepasujące.
jeśli nie czuję to klops...
Zaczynam od nowa.
a potem to D. podejmuje decyzję: bierzemy lub nie.
Tyle, że jest on tak trochę głębiej we mnie i czasem zbyt głęboko, żeby od razu usłyszeć co mówi.
Trzeba mocno nastawiać ucha.
Ufam mojemu D.
U. to narzędzie, zwykły "robotnik", który całe dnie ciężko pracuje, poszukuje, wpada na pomysły...
Uwielbiam swój Umysł, ufam mojemu Duchowi.
Fajnie przypomniec sobie o nastawianiu ucha do siebie... do swojego Ducha. To takie wazne, a ja tak czesto o tym zapominam. Wiele blahych rzeczy odciaga mnie od tej podstawowej sprawy. Cwiczenie czyni mistrza, wiec bede cwiczyla, probowala, szukala rownowagi miedzy Umyslem a Duchem. Sama czuje sie lepiej gdy zwracam uwage na to co odkrywa moj Umysl i Duch, czasami oszukuje sama siebie, bo cos nie jest latwe, wiaze sie z praca, ale tak naprawde czuje sie lepiej gdy mocno nastawiam ucha, sama sobie daje szanse
OdpowiedzUsuń