wtorek, 16 lutego 2016
Prawda w slowach
Juz dawno, czyli przed zostaniem mama, marzylam o rozmowach z moim dzieckiem, bo wydawalo mi sie ze to bedzie cos niesamowitego. Potem gdy zostalam mama, musialam troche poczekac az moje dziecko zacznie mowic, ja je rozumiec, ono mnie rozumiec i gdy wyjdzie z tego jakas wymiana mysli. Teraz jestem mama dwojki dzieci i dzis wiem ze nie mylilam sie z tym ze to jest cos niesamowitego. Widze tez ze rozmowy to ja juz dawno moglam doswiadczyc, bo moje malutkie dzieciatko mowi do mnie baaaardzo duzo i nie sa to oczywiscie zdania, tylko minki, gaworzenie, placz, a jedyne co stalo mi na przeszkodzie to slabe nastawianie moich uszu. Starsze dziecko za to daje mi inspiracje, swoja madrosc i naturalnosc w kazdej rozmowie. Nie mamy ich wiele za soba. Zaczynamy te doswadczenia. Z kazdym dniem jest ciekawiej. I ze wzruszenia zaciskam mocno piesci, zeby jakas mina, nie wybic go z rytmu toku myslowego, bo to nie lada wysilek jest opowiedziec tyle waznych rzeczy naraz. Zaskoczylo mnie z jaka szczeroscia i lekkoscia on cos opowiada. Nawet gdy sa to tematy trudne, dba o szczegoly i jest prawdziwy, nic nie zmysla, nie klamie, nie ocenia. Opowiada tak samo szczerze o sobie jak o kims innym. Nie oczekuje ode mnie niczego wiecej niz to ze go po prostu uslysze. Podziwiam to i staram sie bardzo dbac o to co go otacza, zeby nie zniszczylo tej prawdy jaka niesie w swoich myslach. A szczerze mowiac to bardzo otaczam go ja, wiec probujac stanac na wysokosci zadania, zarazam sie ta jego prawdomownoscia, otwartoscia i probuje mu dac to co sama dostaje, najlepsze i najprostsze, naturalna relacje.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
i jak bardzo można być z tym szczęśliwym!
OdpowiedzUsuń